czwartek, 1 listopada 2012

Wyrwane z przeszłości: 31 października 2012

Pierdolę. Do drugiej w nocy sprawdzałam kartkówki. Nigdy więcej.  Licealiści mają wyobraźnię. Mówię Wam, że jak Boga kocham, chociaż religijna w nadmiarze to nie jestem, zaczynam mieć dość tej roboty. Rozpierdala mnie rutyna i użeranie się z uczniami. Przychodzisz, robisz sobie kawę, idziesz do klasy i setny raz kurwa mać tłumaczysz różnicę w conditionalach, a oni nic. Co czwarty coś zajarzy, do co-trzeciego coś tam wleci, a reszta – szlugi, seriale i imprezy.
Nauczyciele to samo. Zero życia w naszych szkołach. Narzekanie, pierdolenie o szarości rzeczywistości, o rachunkach, o złych rządach i polityce. No kurwa. Ja wiem, że jest źle, ale od pierdolenia, jęczenia i pierdzenia jeszcze nic nie powstało. Czy powstało, bo się mogę nie orientować?
Ledwo Lucy wyciągnęłam z tej sitwy. Pamiętam ją - ona nieśmiała i drętwa, jakby bez przerwy ją coś w tyłek uwierało. Ale pięć wieczorków integracyjnych, czterdzieści butelek różnych różnistych wspomagaczy alkoholowych i Lucy jest w naszym gangu forever and ever. I amen.

Ok. Co się wczoraj nawkurwiałam to moje. Dzisiaj jest dzisiaj i z tych kartkówek mamy materiał na skręciki i kilka złotych wypowiedzi na przystawkę. Uwaga, prezentuje niektóre frykasy, aby nie być gołosłowną:

Pytanie: Who is your idol? Why?
Odpowiedź uczennicy, lat 19 (nie 15): My idol be Kasia Cichopek, the best actor in Polish. I love Kasia, because Kasia is beautiful, inteligent and nice.
Pozostawię bez komentarza, bo na serialach się nie znam, a Kasie Cichopek to ja znam z Pudelka.

Pytanie:Wymień 5 zawodów:
Odpowiedź:  doctor, architect, barman, wife, whore
Za whore dałam pół punkta, żeby nie było, że jestem głupia i zacofana. Ciężkie czasy ponoć mamy, więc trzeba pracować wszystkim, czym się da. Nawet dupą.
No ale żona? Że zawód? To ja wolę iść do kopalni i wydobywać węgiel gołymi rękami niż zostać żoną.

Koniec tego dobrego. Robię z towarzystwem zaraz, natychmiast Halloween Party. Schlejemy się i wysadzimy to pieprzone miasto w powietrze. Wiadomo, że jak Halloween, to i przebrania.
Chciałam zaświecić jako supermenka, ale nie było stroju. Wyszło na to, że będę Tiną Turner. W sumie dobrze. Lucy ma być ponoć wiedźmą, Zocha policjantką, Mary powiedziała, że zaskoczy. Domyślam się, że przebierze się w strój megafiuta, który mi jakiś czas sprezentowała. Wszystko przed nami. Miałyśmy zaprosić jakiś boysband na chatę, ale ostatecznie zadecydowałyśmy, że do 23 siedzimy u mnie, potem w miasto.

Taki plan.

Wpada ktoś?

Brak komentarzy: