czwartek, 6 czerwca 2013

Wpadła do mnie Zośka...

Zośka: Mariola, Ty usiądź, dobrze usiądź, bo jak Ci coś powiem, kurwa mać, usiądź, bo się mocno wypierdolisz, kiedy Ci powiem... Mega ciekawostka przyrodnicza, discovery channel, nie wyrobisz! Ja w każdym razie nie wyrobiłam. Całkowicie to zaburzyło mój światopogląd.
Ja: Wiem, o co Ci chodzi. Też słyszałam, że facetom z wiekiem kurczy się wszystko. Mózg, fiut i portfel.
Zośka: Wiem o tym, nie o to chodzi. Siadaj do kurwy nędzy i słuchaj uważnie.
Ja: Mów, nic mnie nie zaskoczy...
Zośka: Myślałam to samo i co?! Zjadło i wyrzygało!
Ja: Zośka... nie pierdol, tylko mów
Zośka: Ok, ok... Ale żeby potem nie było, że nie mówiłam, żeby usiąść!
Dobra... Pamiętasz tego Arturka z banku, tego, tego, co nas rwał u Monii na imprezie?
Ja: No kojarzę. Taki wysoki i czarny?
Zośka: Mariola, co Ty kurwa mać? On biały jest! Żaden czarny!
Ja: Chodziło mi o włosy głupia...
Zośka: Aaa...No to czarny. Czarny jak noc. Mniejsza o to. Słuchaj mnie teraz uważnie. Byłam wczoraj u niego, w jego jaskini...
Ja: Ooo, no i jak było?
Zośka: Pojebanie. W łóżku standard, klasyka. On na dole - ja na górze, on na górze - ja na dole, pensjonarka, misjonarka, piesek i finał. Gorzej, co odkryłam później...
Znasz mnie, wiesz, że po akcji lubię się napić, czasem zapalić i pochodzić po chacie.
Ja: No wiem, wiem.
Zośka: No i nie zgadniesz, czego się dowiedziałam. Nigdy nie zgadniesz! No zgadnij!
Ja: Ma żonę?
Zośka: Nie
Ja: Lubi chłopców?
Zośka: Nie
Ja: Oj kurwa, powiedz, nie mam pomysłu
Zośka: ON TO ONA!
Ja: Co? Zośka, znowu się ujarałaś!
Zośka: Mariola, Bóg mi świadkiem i wszyscy święci. Otwieram szafę, a tam peruk z pięć, futerka, cekiny, szpilki i zdjęcia z imprez.
Ja: No, no ale jak to tak?
Zośka: Srak, mówię Ci. Najprawdziwsza prawda. Ten Artur pod osłoną nocy przechodzi... przeobraża się seryjnie w Lunę.
Ja: Lunę? Kurwa mać! TA LUNA?
Zośka: No. Niestety... Ta sama, co miała pokaz tydzień temu w Redklabie
Ja: O kurwa... O ja pierdole. Aż muszę sobie usiąść
Zośka: Mówiłam Ci przecież, żebyś siadła. To nie są informacje na pozycję stojącą.
Ja: Patrz, a wygląda na porządnego. Bankowiec kurwa jego mać. W garniaku w dzień popierdala, a po pracy peruka, szpilki i futerko i tournee po klubach. Nie wiem jak Ty, ale ja muszę się napić.
Zośka: To mi też nalej. Faceci się skończyli. Pozostały cipy, dragqueen, no i zajęci.

Po jednej butelce szkockiej...

Zośka: Wiesz co...? Ja chyba gdzieś wyjadę.
Ja: Gdzie?
Zośka: Do Włochów albo Hiszpanii. Latynosa mi się chce.
Ja: Tak, kurwa mać, jedź tam... Zgarniesz Latino, a w prezencie dostaniesz jego matkę. Okazja, bierz Latino, matka gratis.
Zośka: Oj nie. Matki nie chcę. Wolę być z kotem.
Ty, to wychodzi, że my tutaj facetów nie znajdziemy
Ja: No chyba, że sobie same ich stworzymy.
Zośka: Chuj tam. Mam pomysł. Zrobimy casting. Top kutas.
Ja: Pogięło Cię totalnie.
Zośka: No to nie dostaniesz fiuta i po sprawie.
Ja: Dobra kurwa mać. Wchodzę w to, ale to ja jestem przewodniczącą żiuri. Od dzisiaj mów mi Dżoana.



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Wreszcie! Myślę jednak, że powinnaś zmienić imie blogowe swoje i koleżanek, żeby nikt nieproszony nie mógł znaleźć tego nowego bloga.

A co do kastingu: NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ RELACJI!!!!

Lidka